po burzy

wpis w: komentuję | 0

Wczorajszy wieczór i noc – od 21 do 3 rano burza, raczej burze. Jedna odchodziła druga przychodziła i do tego ulewny deszcz. Już się wydawało że wszystko ucichło, sen zaczął cisnąć się na oczy, gdy kanonada zerwała na równe nogi. Co jest?! Pokaz weselnych fajerwerków w niedalekim Zajeździe. Słowa cisnące się do ust – niecenzuralne. Kolejne 15-20 min huku i cisza… 3:30 na zegarku, może tym razem uda się zasnąć. Poranny skrzek sroki szybko postawił na nogi – 6:30 dobry czas na niedzielne wstawanie 🙂 Takie atrakcje pobytu w lesie…

runo

Zostaw Komentarz